Dodano produkt do koszyka

BESTSELLER

Amarone Della Valpolicella, Dal Cero Family, Corvina / Rondinella / Molinara, Wenecja Euganejska, Włochy

Amarone Della Valpolicella, Dal Cero Family, Corvina / Rondinella / Molinara, Wenecja Euganejska, Włochy

Producent: Dal Cero Family, Włochy

Cechy produktu
Podstawowe informacje
  • Kolor
  • Czerwone
  •  
  • Smak
  • Półwytrawne
  •  
  • Rodzaj:
  • Wino Eko, Na prezent
  •  
  • Szczep:
  • corvina, rondinella, molinara
  •  
  • Kraj pochodzenia:
  • Włochy
  •  
  • Styl wina:
  • Pełne, Złożone
  •  
  • Możliwość starzenia
  • do dłuższego starzenia
  •  
  • Ekologiczność
  • zrównoważone rolnictwo
  •  
  • Nagrody
  • Decanter, Suckling
  •  
  • Region geograficzny
  • Wenecja Euganejska
  •  
  • Rocznik
  • 2015
  •  
-20%

dla zalogowanych

Cena: 283.00 brutto

Ilość:
Koszty dostawy:
  • Kurier 10.00 zł brutto
  • Odbiór osobisty lub przez upoważniony podmiot 0.00 zł brutto
  • Dostawa na terenie Warszawy tego samego dnia 10.00 zł brutto
  • Dostawa na konkretny termin 37.00 zł brutto
  • Od 150zł dostawa 10zł
  • Od 300zł dostawa 0zł
Dostępność:
Opis produktu
Amarone Della Valpolicella, Dal Cero Family, Corvina / Rondinella / Molinara, Wenecja Euganejska, Włochy

Amarone Della Valpolicella, Dal Cero Family, Corvina / Rondinella / Molinara, Wenecja Euganejska, Włochy

Szczep: corvina, rondinella, molinara

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Słodycz

Kwasowość

Taniny

 
 
 
 
 
 
 
 
 

#pełne #złożone

Pełne, intensywne i bogate czerwone wino z regionu Wenecja Euganejska w północnych Włoszech. Ręcznie zbierane winogrona trafiają na 3-4 miesiące do suszenia a następnie są wolno macerowane na skórkach i fermentowane. Ten tradycyjny sposób tworzenia wina znajduje odzwierciedlenie w jego smaku – pełnym elegancji i niewymuszonych, złożonych aromatów. Wino jest dumą winnicy, dlatego na jego etykiecie znajdziemy podpisy całego rodzeństwa które je tworzy. Wino ma przynajmniej kilkanaście lat potencjału starzenia, idealnie nadaje się na elegancki prezent. Podawać po uprzedniej dekantacji, do najlepszych mięs i dojrzewających serów.

Oceny

img/nagrody/decanter.jpg

2013 | 92

img/nagrody/falstaff.jpg

2013 | 92

img/nagrody/suckling.jpg

2013 | 94
2012 | 93

Producent - Czyli kto mnie zrobił?

Dal Cero Family, Włochy

Dal Cero Family, Włochy

POZNAJ PRODUCENTA
Opinie, recenzje, testy:

Ten produkt nie ma jeszcze opinii

Twoja opinia

Ocena:
  • Wszystkie pola są wymagane
Wino im starsze tym… gorsze? Czyli o prawidłowym przechowywaniu.

Wino im starsze tym… gorsze? Czyli o prawidłowym przechowywaniu.



To, że wino jest im starsze tym lepsze, to najczęściej powtarzany mit odnośnie wina. Ok, może nie całkiem mit, ale pół-, albo nawet ćwierć prawda. Są wina, które zdecydowanie zyskują w czasie i kilku, a nawet kilkunasto- (w wyjątkowych przypadkach kilkudziesięcio-) letnie leżakowanie wyjdzie im na dobre. Są one jednak w zdecydowanej mniejszości – większość butelek obecnych na rynku jest najlepsza, kiedy jest młoda, ich siłą jest owocowość, wigor, świeżość, które z czasem będą traciły – przykładem niech będzie nowozelandzkie sauvignon blanc lub klasyczne Prosecco, ale także lekkie, owocowe czerwienie. Jedno jest natomiast pewne – ani odpowiednie dojrzewanie, ani utrzymanie świeżych aromatów nie będzie możliwe, jeżeli butelki będą nieprawidłowo przechowywane. I o tym chcemy dziś porozmawiać.


Butelki zamknięte


Zasady w obu przypadkach są, z grubsza, takie same. Przechowując wino, musimy wystrzegać się przede wszystkim zagrożeń na nie czyhających. A są to:

Światło – większość butelek zrobionych jest z ciemnego szkła, jednak nawet ono nie chroni wina w 100%-ach przed niekorzystnym działaniem światła, które, po dłuższej ekspozycji na nie, może w wyczuwalnych sposób „spłaszczyć” nasze wino. Dlatego istotne jest, by wina przechowywać w zaciemnionym miejscu.

Temperatura – ani za wysoka, ani za niska, a także, co nie mniej istotne – stałe. Optymalne warunki do dłuższego przechowywania wina to stałe 10-14 stopni Celsjusza.  Wyższa temperatura niebezpiecznie przyspiesza dojrzewanie wina, zbyt niska może spowodować niekorzystne procesy chemiczne powodujące choroby czy zepsucie wina.

Pozycja – korki mają to do siebie, że wysychają, a wysychając przepuszczają do środka butelki więcej powietrza, co zdecydowanie przyspieszy ewolucję naszego wina, zwykle niestety w niekorzystny sposób, powodując jego utlenienie. Pamiętajcie więc, by Wasze butelki leżały w pozycji horyzontalnej tak, by spód korka miał stały kontakt z winem. Uwaga – nie dotyczy to butelek z nakrętką czy szklanym korkiem.

Wilgotność powietrza – optymalna jest na poziomie 65-75%. Zbyt niska przyspieszy wysychanie korka, zbyt wysoka może przynieść jego pleśnienie.

Drgania – wina lubią spokój. Regularne wstrząsy mogą przyspieszyć procesy zachodzące w ewolucji wina, co negatywnie odbije się na jego kondycji.

Kiedyś powszechnym i najlepszym miejscem do długiego przechowywania wina była piwnica – ciemna, chłodna, delikatnie wilgotna. Dziś zdecydowanie częściej zastępuje ją domowa lodówka na wino – proste modele są przystępne cenowo, a w zupełności wystarczają do przechowywania kolekcji kilkunastu czy kilkudziesięciu win, załatwiają nam problemy zarówno półmroku, temperatury, pozycji i wilgotności. Pamiętajmy tylko nie stawiać ich w pobliżu źródeł drgań (np. obok pralki )

Jeżeli nie macie lodówki – bez paniki. Być może nie uda Wam się utrzymać doskonałego Burgunda w dobrej formie przez kilkanaście lat, ale aby wino było w dobrej kondycji, aż nie uznacie, że przyszedł moment na jego otwarcie, wystarczy położyć je w ciemnej szafie w najchłodniejszym miejscu mieszkania.
Zdecydowanie kiepskim pomysłem jest przechowywanie wina na wolnostojących lub ściennych stojakach, a jeszcze gorszym są owe stojaki umieszczone w kuchni – światło, ciepło, wahania temperatury i wilgotności mamy tu jak w banku. Barek jest w porządku, o ile jest ciemny i wina mogą w nim leżeć – stojące butelki za szklaną witryną z pewnością długo w dobrej formie nie będą.


A co z otwartymi butelkami?


Po otwarciu butelki wina jego żywotność jest zdecydowanie ograniczona – niektóre wina, częściej czerwienie niż biele, zyskują nawet na kilkunastogodzinnym, intensywnym kontakcie z tlenem, później jednak zwykle zaczyna się równia pochyła w dół jakościowy. Co zrobić, by to ograniczyć (bo zatrzymać się nie da) i cieszyć się dobrym winem przez dłuższy czas?

Coravin
Coravin to urządzenie, które pozwala nalać porcję wina bez otwierania butelki. Jego kluczowymi elementami jest igła oraz naboje z argonem – neutralnym dla wina gazem. Igła wbijana jest przez korek, pobiera wino i jednocześnie aplikuje do butelki argon chroniący je przed utlenieniem. Producent mówi o zachowaniu walorów na „długie lata”, doświadczenia użytkowników częściej wskazują jednak na 2-3 miesiące. Tak czy owak, jest to niewątpliwie rewolucja w przechowywaniu „otwartego” (bo w tym przypadku należy użyć cudzysłowu) wina. Jeżeli często macie ochotę na tylko kieliszek waszego wina, w dodatku pijecie raczej nie najtańsze pozycje, to rozważcie ten zakup. Dlaczego nie najtańsze? Samo urządzenie nie jest tanie, podobnie jak naboje z argonem.

Pompka do wina

Pompki próżniowe to jeden z najprostszym, a zarazem efektywnych sposobów na przedłużenie żywotności otwartego wina. Składają się z gumowego korka i owej pompki odsysającej powietrze z wnętrza butelki. Pozwala to w prosty sposób ograniczyć utleniania i przedłużyć świeżość wina, nawet do kilku dni w przyzwoitej kondycji. Pompki elektryczne to fajny gadżet, ale ich cena jest wyższa, a skuteczność nie jest lepsza.

Plan minimum
Jeśli nie mamy absolutnie żadnych pomocnych gadżetów do przedłużenia życia naszego wina, to minimum, co możemy dla niego zrobić, to jak najszczelniejsze zamknięcie butelki, włożenie wina do lodówki (niska temperatura spowalnia procesy chemiczne) i trzymanie go w pozycji pionowej – raz, że nawet najgłębiej włożony, raz otwarty korek, będzie cieknął, dwa, że w tej pozycji ograniczamy pole kontaktu powierzchni wina z tlenem. Cudów jednak po tej metodzie się nie spodziewajmy – dobrze, by takie wino zostało wypite w ciągu 2 dni, jeśli zależy nam na jego walorach.

Obserwowanie ewolucji wina to wspaniała nauka, zabawa oraz przyjemność. Przyznacie, że zapewnienie mu dobrych do tego warunków nie jest takie trudne – wystarczy drobna inwestycja lub rozsądne wygospodarowanie przestrzeni. Niewiele, a może przynieść mnóstwo radości. Zachęcamy do budowania swojej winnej kolekcji i obserwacji, jak czas działa cuda. 

Cała prawda o zakręcanych winach.

Cała prawda o zakręcanych winach.



Drodzy Państwo, dobre wino to tylko z prawdziwym korkiem! Na zakrętkę to są oranżady, albo podejrzane zajzajery. A wino z kartonu? Sort najgorszy, w Jarocinie ’83 lepsze rzeczy piliśmy…

… tak może powiedzieć tylko ignorant, który od chyba 20 lat nie wychodził z piwnicy.

Drodzy Państwo, porozmawiajmy dziś nie o tym, co na co dzień pijamy, ale o tym, w czym to wino spoczywa przed transferem do naszego kieliszka. A opcji do wyboru jest wiele: butelki z korkami prawdziwymi, syntetycznymi, szklanymi, kartony (bag in box), czy nawet kegi (beczki, jak na piwo). Jeżeli macie jeszcze jakiekolwiek uprzedzenia co do alternatywnych do niegdyś jedynego słusznego, prawdziwego korka, to dziś pomożemy Wam się ich wyzbyć – uprzedzenia są niefajne, a kierując się nimi tylko się traci!


Korek naturalny


Korek jest król zamknięć, jak lew jest król dżungli.  Dla tradycyjnych winomanów starej daty może to być ciągle jedyne akceptowalne rozwiązanie. Niestety, te przekonanie wynika ze zbyt dużego przywiązania do tradycji oraz, niestety, z niewiedzy. Korek naturalny jest oczywiście świetnym rozwiązaniem dla niektórych win, w innych natomiast można go łatwo zastąpić (nawet z lepszym skutkiem), niesie też ze sobą pewne ryzyko. Otóż najważniejszą cechą korka naturalnego jest jego mikro-przepuszczalność powietrza – zdecydowanie sprzyja to ewolucji win, która następuje w sposób powolny i bardzo atrakcyjny, jeżeli wino do takiego dojrzewania mają predyspozycje. Dopóki takie wina produkowane będą (a będą), a technologia korków syntetycznych nie pójdzie do przodu, dopóty pozycja korka w tym segmencie będzie niezagrożona. Korek wygrywa również wizerunkowo – klienci go lubią, jest bardziej prestiżowy od plastiku, potrafi być nawet pamiątką. Na tym, niestety, zalety się kończą…

Naturalny korek jest drogi. W skali całego produktu może bardzo się tego nie odczuwa, ale zawsze trochę wpływa na cenę. Do niektórych krajów trzeba go importować z bardzo daleka (np. do Nowej Zelandii, która jako pierwsza polubiła się z zakrętką). Korek to ryzyko – zarówno choroby korkowej (TCA - trójchloroanizol), która powoduje destrukcję aromatów wina, jak i ryzyko nadmiernego utlenienia – zwłaszcza, jeśli wino jest nieodpowiednio przechowywane (np. w pozycji stojącej – korki wysychają, rozszczelniają się i przepuszczają zbyt dużo tlenu – pamiętajcie o tym, trzymając wino w domu przez dłuższy czas). Statystyki mówią, że nawet 2-3% win zamkniętych korkiem może być dotkniętych wadą korkową!

Wniosek: Naturalne korki używane są prawie we wszystkich stylach i półkach cenowych win, co wynika z winiarskiej tradycji i przyzwyczajeń konsumentów. Nie zawsze ma to uzasadnienie, chyba, że mówimy o winach z potencjałem dojrzewania – wtedy korek to mus!


Zakrętka


Biedna zakrętka, pogardzana przez wiele lat jako rzecz niegodna porządnego wina. A jakże niesłusznie! To bardzo skuteczne, tanie i proste w obsłudze zamknięcie. Sekretem do jej docenienia jest zrozumienie, w jaki sposób działa na wino, oraz, przede wszystkim, co winiarz chce nam powiedzieć, używając jej w swoim produkcie.

Zakrętka mówi nam przede wszystkim: „Pij mnie tu i teraz, lepsze nie będę”. Wino pod zakrętką nie dojrzeje tak pięknie, jak to ma szansę pod naturalnym korkiem. Ale czy tego właśnie oczekujemy od młodziutkiego, świeżego sauvignon blancZakrętka doskonale izoluje wino od powietrza z zewnątrz, utlenienie praktycznie nie zachodzi, a wino potrafi dłużej zachować swój świeży aromat. Zdecydowana większość światowej produkcji to wina, których najlepszy moment to ten od razu, lub maksymalnie w ciągu kilku lat od zabutelkowania, i dla nich to właśnie zakrętka jest dużo lepszym rozwiązaniem, niż naturalne korki. Są także zdecydowanie tańsze, oraz możliwe do wyprodukowania w każdym miejscu na świecie. O wadzie korkowej nie ma mowy. Nie musimy także przejmować się pozycją, w jakiej wino stoi – zakrętka nie wyschnie i nie rozszczelni się tak, jak korek. Otworzyć i zamknąć – dużo łatwiej. Same zalety? No prawie – każdy kij ma dwa końce, i ochrona przed jedną wadą (utlenienie) może powodować wadę inną – redukcję, powodującą wytworzenie się nieprzyjemnych aromatów wina.

Wniosek jest prosty – jeżeli szukacie wina, którego atutem jest świeżość, młodzieńczość, intensywne, owocowe aromaty – patrzcie przychylnie na te zamknięte zakrętką, nawet (a może zwłaszcza) w wysokiej półce cenowej.


Bag in box – wino z kartonu.


To już przesadziliście… Wino w kartonie w porządnym sklepie specjalistycznym?
A dlaczego nie?

Spójrzmy na to stricte analitycznie, odkładając sentymenty – jakie cechy ma tego typu opakowanie? Wino w kartonie, czyli bag in box, to tak naprawdę nie wino w kartonie, tylko wino w worku, który jest w kartonie :) A co daje worek? Z grubsza to samo co zakrętka – jest szczelny, tani (większa objętność wina w jednym opakowaniu, łatwiejszy transport), nie ma ryzyka wad związanych z korkiem. To nie wszystko - bag in box nie przepuszcza światła słonecznego, którego należy unikać przy przechowywaniu wina. Przyznacie, głębiej się zastanawiając dochodzimy do wniosku, że to całkiem rozsądne rozwiązanie!
No dobrze, ale pewnie wielu z Was ma nienajlepsze doświadczenia z winem z kartonów – wierzymy, stosunkowo często są to wina przeciętnej jakości. Jest to jednak decyzja producenta, są tacy, którzy w tego typu opakowania rozlewają wina znakomitej jakości. Warto nie być do nich uprzedzonym – możemy miło zaskoczyć się nie tylko smakiem, ale też ceną oraz przydatnością do spożycia – nawet jeśli nie wypijecie go na raz – wytrzyma ono w dobrej formie nieco dłużej, niż wino w butelce.

Pozostaje jeszcze kilka alternatywnych zamknięć – korki naturalne przetworzone (co raz lepsze), korki syntetyczne (mają sporo wad, ale być może to w nich jest przyszłość), szklane korki (ładne, drogie, szczelne). Wszystkie mają jedno zadanie, choć każde wykonuje je nieco inaczej. Istotne, by ten, kto decyduje, którego z nich użyć, wiedział, po co i dlaczego je wybiera. Winiarze z dobrych winnic to wiedzą. A dobre sklepy mają wina tylko z dobrych winnic :)

Cheers!

Amarone della Valpolicella – Wino przez wielkie „W”!


Skąd ten odważny tytuł? Myślę, że zgodzi się z nim wielu wino wyznawców na cały świecie. Można Amarone lubić, lub nie, ale jedno trzeba przyznać – potrafi zrobić wrażenie. W pierwszym kontakcie może sprawiać wrażenie wina z innego świata – gęste, skoncentrowane, potężne, ale i jakby słodkie zarazem. Pachnie i smakuje inaczej niż wszystko inne do tej pory. Dla wielu to właśnie kontakt z tym winem był jak eliksir miłości do świata wina. Przyjrzyjmy się dzisiaj tej jednej z pereł w koronie włoskiego winiarstwa.

Skąd pochodzi Amarone

 
Z północnych Włoch – regionu Veneto (Wenecja Euganejska), w pobliżu pięknej Werony. Oznacza to, że obok siebie powstają słynne, ale jakże skrajne różnie wina – Amarone i Prosecco. Od 2009 roku Amarone della Valpolicella jest osobną apelacją o nawyższym statusie DOCG, wcześniej wchodziła w skład DOC Valpolicella. Sama Valpolicella składa się z trzech podapelacji – Est, Valpantena oraz Classico. Możliwym jest więc znalezienie na etykiecie, podobnie jak Chianti, oznaczenia Amarone della Valpolicella Classico.

Gdzie jest produkowane Amarone



Tam i tylko tam. Amarone to wino jedyne w swoim rodzaju. Oczywiście, win produkowanych metodą appassimento (o tym za chwilę) jest więcej, jednak, póki co, żadne chyba nie zagraża królowi detronizacją.

Jak powstaje Amarone, czyli o metodzie appassimento.



Z lokalnych szczepów – głównie corvina, potem rondinella i molinara. Zdarzają się też corvinone, oseletta, negrara czy sangiovese. Winogrona, same w sobie, sprawdzają się świetnie jako źródło codziennych, gastronomicznych win Valpolicella, lecz by powstało potężne Amarone, potrzebne jest coś jeszcze.

Tu zaczyna się magia.

Winogrona przechodzą proces appassimento, czyli podsuszania. Po winobraniu kiście trafiają do skrzynek lub na słomiane maty i spędzają w przewiewnych pomieszczeniach co najmniej do 1 grudnia (często zdecydowanie dłużej), powoli susząc się i zmieniając w rodzynki. Tracą przy tym ok 1/3 wagi, koncentrując cukier i aromaty. Gotowe wino ma wysoki poziom alkoholu (co najmniej 14%, rzadkością nie jest 16% i więcej), a także zauważalny poziom cukru resztkowego. Następnie trafia do dębowych beczek na okres co najmniej 2 lat (a w przypadku Amarone della Valpolicella Riserva – 4 lat)

Jak smakuje Amarone?



Inaczej niż standardowe wina. Metoda podsuszania wpływa nie tylko na parametry wina – alkohol, słodycz, ale transformuje klasyczną paletę aromatów znaną z młodej Valpolicelli. Zamiast świeżych owoców – przetworzone – gotowane, smażone, konfitury, powidła. Do tego wpływ beczki – kawa, przyprawy korzenne. W ustach – full body (przy niektórych butelkach to określenie może wręcz nie wystarczyć), wysoki poziom alkoholu, wysoka intensywność, większa lub mniejsza nuta słodyczy, średnia kwasowość i gładkie taniny. Oczywiście, wino winu nierówne – są producenci produkujący bardziej eleganckie, subtelne (jak na ten styl, oczywiście), Amarone Dal Cero, są tworzący te bardziej muskularne jak Amarone Ca Botta, jednak charakterystyczny styl apelacji zawsze będzie wyczuwalny. I niepodrabialny.

Valpolicella Ripasso



Można żartobliwie powiedzieć, że Amarone jest winem przez tak wielkie „W”, że na jego szczątkach można wytworzyć kolejne, znakomite wina. Bo tym jest właśnie wino Valpolicella Ripasso – „dzieckiem” Amarone, powstałym w wyniku zagospodarowania, na pierwszy rzut oka, odpadów po jego produkcji. Werońskie „zero waste” jak się patrzy. A jak to się robi?

Nazwa pochodzi od włoskiego ripassare, czyli wrócić, powtórzyć. Czyli wracamy z wytłokami po produkcji Amarone, dorzucamy je do młodego wina valpolicella, i powtarzamy proces fermentacji, pobudzone cukrem z wytłoków. Wino osiąga wyższy poziom alkoholu i nabiera znanych z Amarone aromatów przetworzonych owoców. Dobre Ripasso to również znakomite wina, nie tak widowiskowe, jak Amarone, ale cenione za doskonały balans. W poszukiwaniu dobrej jakości butelki warto zwrócić uwagę na te z oznaczeniem Valpolicella Ripasso Superiore.

Amarone na słodko? Czyli Recioto della Valpolicella.

Recioto della Valpolicella – zaczyna się tak, jak Amarone – od suszenia winogron. Fermentacja przerywana jest jednak dość szybko, zdecydowanie przed nasyceniem apetytu drożdży na cukier, więc słodyczy w winie zostaje sporo. Wino następnie dojrzewa przynajmniej 2 lata w dębowych beczkach. W efekcie dostajemy wino podobne w profilu aromatycznym do Amarone, lecz zdecydowanie słodsze, skoncentrowane i bogate, o ogromnym potencjale dojrzewania.

Amarone cena



Amarone nigdy nie będzie winem tanim. Nie pozwalają na to przede wszystkim metody produkcji – suszenie winogron jest zarówno czasochłonne, kosztowne, w dodatku znacząco zmniejsza ilość wyprodukowanego wina. Do tego długie dojrzewania oraz zapotrzebowanie rynku – niestety, to wszystko sprawia, że chcąc doświadczyć tego wybitnego trunku, musimy poluzować kieszenie. I nie łudźmy się – kupując Amarone za kilkadziesiąt złotych z dyskontu możemy ewentualnie się do niego zrazić (już lepiej zainwestować w dobre Ripasso). Amarone della Valpolicella to zawsze wydatek trzycyfrowy, śmiało można założyć, że butelki dobrych producentów zaczynają się od 200zł. Niemało, ale uwierzcie – stosunek cena / doznania wypada korzystnie.

Szymon Milonas – jedyny ambasador Amarone w Polsce


Organizacją odpowiedzialną za promocję i dobre imię nie tylko Amarone, ale i całego winiarskiego regionu Werony jest Consorzio Tutela Vini Valpolicella. Z ich ramienia, Szymon Milonas, został jedynym w Polsce certyfikowanym przez nich specjalistą od win Valpolicella. Jesteście więc w dobrych rękach! Sprawdźcie Amarone i Valpolicella Ripasso jego selekcji.


O Amarone można pisać godzinami, lecz i tak nie dojdziemy do istoty tego wina. Doznań jemu towarzyszących nie da się przedstawić na papierze. Dopiero na własnej skórze, nosie i języku mamy szansę zrozumieć magię, jaka działa się od momentu zerwania owocu z krzaka. Weźcie je do domu i obserwujcie – jak ewoluuje w karafce, kieliszku, a w końcu w ustach. Może zostaniecie jego fanami, może i nie, ale jednego jestem pewien – nie sposób przejść koło niego obojętnie.

Zapytaj o produkt
X Zamknij


Wchodząc na stronę oświadczasz, że masz ukończone 18 lat.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookie w Twojej przeglądarce.