Dodano produkt do koszyka

BESTSELLER

Champagne Brut Rosé – Grand Cru, Bernard Pertois, Chardonnay / Pinot Noir, Szampania, Francja, wino różowe musujące

Champagne Brut Rosé – Grand Cru, Bernard Pertois, Chardonnay / Pinot Noir, Szampania, Francja, wino różowe musujące

Producent: Bernard Pertois, Francja

Cechy produktu
Podstawowe informacje
  • Kolor
  • Różowe, Musujące, szampany
  •  
  • Smak
  • Wytrawne
  •  
  • Rodzaj:
  • Na prezent, Na wesele
  •  
  • Szczep:
  • chardonnay, pinot noir
  •  
  • Kraj pochodzenia:
  • Francja
  •  
  • Styl wina:
  • Lekkie, Rześkie
  •  
  • Możliwość starzenia
  • pić teraz lub do 2 lat
  •  
  • Ekologiczność
  • zrównoważone rolnictwo
  •  
  • Region apelacja
  • AOC Champagne
  •  
  • Region geograficzny
  • Szampania
  •  
-20%

dla zalogowanych

Cena: 285.00 brutto

Ilość:
Koszty dostawy:
  • Kurier 10.00 zł brutto
  • Odbiór osobisty lub przez upoważniony podmiot 0.00 zł brutto
  • Dostawa na terenie Warszawy tego samego dnia 10.00 zł brutto
  • Dostawa na konkretny termin 37.00 zł brutto
  • Od 150zł dostawa 10zł
  • Od 300zł dostawa 0zł
Dostępność:
Opis produktu
Champagne Brut Rosé – Grand Cru, Bernard Pertois, Chardonnay / Pinot Noir, Szampania, Francja, wino różowe musujące

Champagne Brut Rosé – Grand Cru, Bernard Pertois, Chardonnay / Pinot Noir, Szampania, Francja, wino różowe musujące

Szczep: chardonnay, pinot noir

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Słodycz

Kwasowość

Taniny

 
 
 
 
 
 
 
 
 

#lekkie #rześkie

Lekkie i rześkie wino musujące. Champagne Brut rosée powstał z odmian Chardonnay i Pinot Noir, dzięki czemu ma piękny i delikatny łososiowy kolor. Jest z pozoru zwiewny, świeży, ale jednak czujemy, że to wielkie wino ze wspaniałego regionu. Mile łechcze podniebienie bąbelkami i aromatami poziomek, dzikich jagód i czerwonych grejpfrutów. Doskonały w towarzystwie krewetek, homarów, łososia saute, surowych mięs, delikatnych pasztetów i wytrawnych deserów z czerwonych owoców. Sprawdzi się jako prezent z okazji odniesionego sukcesu, czy do powitania gości weselnych.

Producent - Czyli kto mnie zrobił?

Bernard Pertois, Francja

Bernard Pertois, Francja

POZNAJ PRODUCENTA
Opinie, recenzje, testy:

Ten produkt nie ma jeszcze opinii

Twoja opinia

Ocena:
  • Wszystkie pola są wymagane
Kieliszek ma znaczenie!

Kieliszek ma znaczenie!


Świat wina pełen jest dyskusji i rozterek, na temat co wolno i czego nie wolno. Problem zaczyna się już zanim nawet sadzonka dotknie ziemi. Bo czy można w Szampanii sadzić caberneta? Można, jak najbardziej. Tyle, że nie będziesz mógł swojego wina firmować znakiem apelacji. No i, poza tym, to bez sensu. A czy można pić wino z ulubionego, porcelanowego kubka? Albo z jednorazowych kubków, na pikniku nad wodą? Pewnie, jeśli okoliczności temu sprzyjają, cieszysz się chwilą, a w natłoku wrażeń i tak nie zwracasz większej uwagi na wino – nie krępuj się. Jest jednak bardzo istotna różnica między beztroskim piciem, a degustowaniem. Degustując, chcemy wiedzieć o winie jak najwięcej, wyciągnąć z niego jak najwięcej wrażeń, dotrzeć jak najgłębiej do jego wnętrza. Jednym z narzędzi do tego służących jest, z pewnością, dobry kieliszek. Ale co to właściwie znaczy?

Dobry kieliszek to z pewnością nie ten drogi, kryształowy, pozłacany model z ekskluzywnego butiku. On jest zrobiony tak, by to on błyszczał. My chcemy, by gwiazdą była jego zawartość. Musimy zrozumieć, jak konstrukcja kieliszka potrafi wpłynąć na to, jak odbieramy naszymi zmysłami wino, i jakie to znaczenie ma dla degustacji.



Degustacja wina – równe warunki dla wszystkich.


Zanim zaczniemy analizę, jak wspomóc wino dobrym kieliszkiem, ustalmy też pewien podział warunków degustacji. Gdy robimy to dla przyjemności, i chcemy dostarczyć zmysłom jak najwięcej wrażeń, powinniśmy dobrać kieliszek, który podkreśli atuty naszego wina. Gdy degustujemy jednak dla nauki, pod kątem recenzji czy też porównania wielu win, warunki powinne być równe dla każdego – nie bez powodu na profesjonalnych kursach, takich jak np. WSET, wszystkie wina degustuje się w jednym kieliszku – w dodatku bardzo niepozornym. To ważne, by kieliszek do degustacji porównawczych był dość neutralny, nie podkreślający przesadnie żadnych cech wina. Prosty, niezbyt duży kieliszek o tulipanowym kształcie, cienkim szkle i zwężanej czasy to dobry wybór na Wasz kieliszek degustacyjny.

Podkręcamy wrażenia!


Wina musujące

Nieodzownym towarzyszem wina musującego jest kieliszek typu flute, czyli wąski kieliszek o długiej czasy, prostej lub delikatnie zwężanej. Świetny pomysł… ale na bankiety, gdzie wino ma przede wszystkim wyglądać. Taki jest bowiem sens tego kieliszka – ma pięknie uwidaczniać pracujące w winie bąbelki. A przecież dobre wina musujące mają do zaoferowania zdecydowanie więcej – to złożone, bogate aromatycznie wina. Flet nie dość, że nie kumuluje aromatów, to jeszcze nie sposób winem w nim zakręcić, by je dodatkowo wzmocnić. Do degustacji win musujących proponujemy takie kieliszki, jak do lekkich, białych win – z mniejszą, tulipanową czaszą, by wino szybko się nie ogrzało i by uwypuklić ich aromatyczność.

ps. Zapomnijcie o kieliszkach do Szampana „coupe” – tych (podobno) wzorowanych na piersi francuskiej królowej Marii Antoniny. Są ładne, ale degustacyjnie, niestety, bez sensu.

 


Wina białe


Kieliszków do win spokojnych znajdziecie całą gamę, promowanych jako rekomendowane do konkretnych odmian winogron. Mówi się, że o pozycji szczepu na rynku świadczy to, czy jest już dla niego kieliszek w ofercie Riedla. Mimo, że jest wielu sceptyków, uważających aż takie wchodzenie w szczegóły za działanie stricte marketingowe i sugestywne, jednak trzeba przyznać, że argumenty producentów mają sens. Kształt kieliszka wpływa nie tylko na kumulację aromatów, ale też na to, jak wina rozlewa się po naszych ustach, zwracając naszą uwagę na pewne aspekty wina, a przykrywając inne. Na potrzeby większości degustacji w zupełności wystarczą dwa typy kieliszków:

 

Do chardonnay – to nazwa, pod którą najczęściej je znajdziecie. Większy, pękaty kieliszek o szerokiej czaszy i szerszym otworem, służący do picia dobrze zbudowanych, białych win – pozwala on lepiej napowietrzyć się winom, wykonywać bardziej zamaszyste ruchy kieliszkiem, co za tym idzie lepiej możemy zgłębić bogate wnętrze win z niego pitych. Szeroki otwór sprawia, że płyn rozlewa się po bokach naszego języka, co podkreśla kwasowość i sprawia, że krągłe chardonnay może wydać się bardziej zbalansowane.

 

 


Do rieslinga – pod tą nazwą szukajmy kieliszków do lekkich, białych win aromatycznych. Charakteryzuje się mniejszą, zwężaną czaszą o tulipanowym kształcie. Pozwala to dobrze koncentrować aromaty, nie ogrzewać wina, ograniczyć powierzchnię styku z powietrzem. Wszystko to ma sprawić, by owocowe, rześkie aromaty naszego wina były jak najlepiej i najdłużej wyczuwalne.

 

 


Wino czerwone


Dla czerwieni rodzajów jest jeszcze więcej, niż dla bieli, ale także i tutaj ograniczymy się do dwóch podstawowych typów kieliszków:

Do pinot noir– kieliszki o sporej, pękatej czaszy, z delikatnie zwężającym się otworem mają za zadanie podkreślać owocowość lekkich czerwieni, balansować kwasowość i uwydatniać słodycz wina.

 

 

 

 


Do Bordeaux/caberneta – tak określane są często kieliszki do poważniejszych, cięższych win czerwonych. Mają sporą, tulipanową czaszę o zwężonym otworze. Ułatwia to napowietrzanie wina, koncentrację aromatów, ale kształt kieliszka ma też wpływ na smak – ma on zadanie tak kierować wino do naszych ust, aby łagodzić taniny, obecne zwykle w słusznej ilości w winach z niego pitych. Dzięki temu zdają się one bardziej zbalansowane i złożone.

 

 


Wino różowe i słodkie


Wina różowe, zwykle, są zwiewne i lekkie (zdajemy sobie oczywiście sprawę z wyjątków), i mają podobne zadanie, jak lekkie wina białe – dać orzeźwienie i porcję owocowych aromatów. Dlatego sprawdzą się przy nich takie same kieliszki, jak przy lekkich bielach. Do win deserowych używamy podobnych kieliszków, z tym, że mniejszych – ze względu choćby na mniejsze porcje spożywane „na raz”.

Świetnie, jeżeli uda Wam się skompletować taki zestaw degustacyjny kieliszków – jest szansa, że dobór odpowiedniego szkła zwiększy Waszą przyjemność degustacji. Samo porównywanie odczuwanych detali wina, pitego z różnych kieliszków, to wspaniała zabawa i nauka. Jeśli wolicie zostać przy jednym, sprawdzonym szkle – też nie ma problemu, zadbajcie tylko, by było dobrej jakości – wydatek nie jest duży, posłuży dłużej, wino będzie lepiej smakować. Na zdrowie!

Winni emigranci. Cz. 1. – białe szczepy

Winni emigranci. Cz. 1. – białe szczepy



Z pewnością macie w swoim towarzystwie osoby, które swoje miejsce na Ziemi odnaleźli niespodziewanie, stosunkowo późno, z dala od miejsca swych korzeni. Nadal dobrze czują się w rodzinnych stronach, ale to gdzie indziej jest ich nowy, lecz najprawdziwszy dom. Nie inaczej jest w świecie wina, i nie chodzi nam tu o migrujących pracowników winnic. Chodzi o migrujące winorośle.

Kolebką vitis vinifery jest Europa, zwana winiarskim Starym Światem. Tutaj tradycja uprawy winogron i tworzenia wina jest dużo dłuższa, niż w Nowym Świecie (czyli poza Europą), jednak jest wiele odmian, które na tyle dobrze zaadaptowały się za oceanem, że swą jakością, popularnością i sławą potrafią dorównać, a nawet przyćmić europejskich braci. I to właśnie na nie chcemy zwrócić dziś waszą uwagę, skupiając się na białych odmianach – francuskich emigrantach.


Sauvignon blanc


Sauvignon blanc pochodzi z Francji, i mimo, że dzisiaj już właściwie cała Europa robi wina z tego szczepu, to francuzi nie mają w tej dziedzinie sobie równych. Wzorcem metra są tutaj wina Doliny Loary, zwłaszcza z najsławniejszych apelacji Sancerre i Pouilly Fume – świeże, kwasowe, sprężyste, z nutami cytrusów, trawy i akcentami mineralnymi. Kawałek na południe, w Bordeaux ,również robi się doskonałe wina oparte o sauvignon blanc, z domieszką semillon. To wspaniałe wina, które jednak muszą oddać palmę pierwszeństwa dużo młodszym kolegom…

… z Nowej Zelandii. Mimo, że sauvignon blanc miało tu tylko niecałe 50 lat, by się zadomowić, to trzeba przyznać, że nie marnowało czasu. Nowozelandzkie wina z tej odmiany zajmują w tym momencie zdecydowanie pierwsze miejsce pod względem wielkości sprzedaży i rozpoznawalności. Dla konsumenta, zwłaszcza młodego, skojarzenie jest jasne – sauvignon blanc to Nowa Zelandia, Marlborough! Wina te posiadają podobną do francuskich świeżość, sprężystość, lecz są nieco bardziej słoneczne, z aromatami idącymi w kierunku owoców tropikalnych. Prawdziwe owocowe bomby, uwielbiane zwłaszcza, gdy robi się cieplej. Często pochodzą też z upraw organicznych, nie rujnują też portfela.


Chardonnay

Chardonnay pochodzi z Francji, konkretnie z Burgundii, a nazwa, oznaczająca „ziemię ostów”, pochodzi od małego miasteczka w gminie Mâcon – możecie dodać do swej życiowej „to do list” dodać – „wypicie chardonnay w Chardonnay”. Tutaj o wyprowadzce z rodzinnego domu mówić nie można – francuskie chardonnay to jedne z najlepszych, najbardziej cenionych win na świecie, począwszy od Szampanów Blanc de Blanc, przez chłodne, przenikliwe Chablis, po pełne, złożone wina z Mersault, przez wielu uznawane za najlepsze białe wina na świecie.

Chardonnay to prawdziwy kosmopolita, który dobrze odnajduje się praktycznie w każdym klimacie. Znajdziemy go i w Australii, i w Ameryce Południowej, i w Afryce i wszędzie tam potrafi dać wybitne wina spokojne i musujące. Chcemy dziś jednak zwrócić uwagę na najsłynniejszy nowoświatowy region – Kalifornię. Sława kalifornijskich chardonnay zaczęła się w 1976 roku, kiedy na słynnej Degustacji Paryskiej, zorganizowanej przez Stevena Spurriera, Chateau Montelena 1973 pokonało w teście w ciemno najlepszych, francuskich rywali. 3 i 4 miejsce również zajęły wina kalifornijskie, a oceny dokonywali francuscy sędziowie. Zasady testu nie były perfekcyjne, wyniki były dyskutowane i podważane jeszcze długo później, jednak wieść rozniosła się po świecie już na dobre. Kalifornijskie słońce pozwala owocom chardonnay mocno dojrzewać, a winiarze często nie szczędzą winu kontaktu z dębem, co tworzy charakterystyczny, ekspresyjny styl pełnych, intensywnych win, z nutami owoców tropikalnych, wanilii i masła.

Chenin Blanc

Chenin Blanc to wino o bardzo starym rodowodzie, pochodzące z Doliny Loary i to właśnie w tym francuskim regionie znajdziemy go naprawdę sporo, zarówno jeśli chodzi o ilość nasadzeń, co bogactwo stylistyczne win z niego tworzonych – w zależności od apelacji i dojrzałości winogron potrafi dać wspaniałe wina musujące, szczupłe, lekkie, ale także krągłe i intensywne białe wytrawne, subtelnie słodkie lub wręcz likierowe wina z winogron dotkniętych szlachetną pleśnią. Do tego najlepsze butelki potrafią fenomenalnie wręcz się starzeć. Mimo tych niezaprzeczalnych atutów Doliny Loary, coś nam podpowiada, że chenin blanc może wam się kojarzyć z innym miejscem.

Republika Południowej Afryki – to właśnie tutaj znajdziemy ponad połowę światowych upraw chenin blanc. Afrykańscy winiarze również nie przebierają w stylach, choć najczęściej spotykamy wina wytrawne – świeże, lżejsze, lub krąglejsze, fermentowane i/lub leżakowane w dębowych beczkach. Świetnie też uzupełniają się z innymi emigrantami – chardonnay i viognierem w kupażach.

Podróże kształcą – tak mówią. Dzięki nim możemy lepiej poznać świat, ale też siebie – sprawdzić, jak poradzimy sobie w nowych miejscach, sytuacjach, rolach. Rezultaty bywają znakomite, a prawie zawsze okazują się przynajmniej warte spróbowania. Nie inaczej jest z winami – próbujcie świata – opłaca się.


Cheers.

Wino różowe

Wino białe jest żółte, ale nazywa się białe, bo robi się je z białych winogron... które są zielone. Popularny dowcip winiarski jest zabawny, ale też sygnalizuje nam, że z kolorami win i winogron to nie taka prosta sprawa. No bo weźmy takie wino różowe – nie robi się go przecież z różowych winogron? Skąd więc biorą się takie wina? Mieszają wino białe z czerwonym? Nie… a może?

Jak powstaje wino różowe?


Winogrona, mimo różnic w kolorze zewnętrznym, w środku są w większości podobne – miąższ jest jasny (z nielicznymi wyjątkami). Barwa wina ukryta jest w skórce – pozbawiając owoce jej, jesteśmy w stanie nawet z czerwonych winogron zrobić białe wino. Barwa jest związana z kontaktem soku ze skórkami, czyli maceracją – im on dłuższa, tym wino ciemniejsze. W przypadku wina różowego ten proces jest stosunkowo krótki – w zależności od stylu wina, jaki winiarz chce osiągnąć, stosuje się metodę krótkiej maceracji, podobnie jak przy produkcji win czerwonych, bądź metodą podobną do produkcji win białych. Więcej o tym w naszym artykule ABC produkcji wina białego i różowego.

Jak smakuje wino różowe?


To zależy! Wpływa na to, jak przy każdym innym winie, bardzo wiele czynników – szczep winogron, terroir, ale również ma to ścisły związek z wybraną przez winiarza metodą produkcji. Bardzo krótka maceracja lub bezpośrednie wyciskanie daje wina zdecydowanie bledsze w kolorze, delikatniejsze, bliskie w smaku i aromacie winom białym, z bardzo subtelnymi tylko nutami czerwonych owoców. Przykładem akiego wina jest Villa Blanche Granache. Dłuższy kontakt z ze skórkami daje wina ciemniejsze, z większą ilością tanin (również one przenikają do wina poprzez skórki) i wyraźniejszymi nutami znanych z win czerwonych.

 

Wina różowe

Wina różowe postrzegane są jako, lekkie, niezobowiązujące, „tarasowe”, i wybierane są przez osoby szukające w winie również słodyczy, stąd często na półkach możemy spotkać nie tylko wino różowe wytrawne, ale także wino różowe półsłodkie i słodkie. Większość win różowych przeznaczonych jest do szybkiego spożycia, najlepsze są świeżo po zabutelkowaniu, a upływający czas zmniejszy to, co w nich najcenniejsze, czyli świeży, owocowy aromat. Wyjątkiem są m.in. wina Tavel z doliny Rodanu, a także dobrej klasy różowe wina musujące. A skoro o nich mowa…

Szampan różowy


Ok, wróćmy więc do tego mieszania win. Okazuje się, że ta, powszechnie uważana za mało szlachetną metodę, zabronioną z resztą prawie w całej Europie, dozwolona jest w jednym tylko, bardzo z kolei szlachetnym winiarsko miejscu – w Szampanii. Różowy Szampan produkowany jest właśnie poprzez mieszanie win czerwonych z białymi – wyjątkiem są rzadziej spotykane Szampany tworzone metodą maceracji, zwane rosé de saignée. Tą metodą robi się również różową Cavę.

Prosecco różowe


Mimo, że pewnie piliście, może nie raz, włoskie bąble w tym kolorze, to Prosecco, być może, to nie było – przepisy apelacji pozwalają bowiem na produkcjię różowej odmiany tego popularnego musiaka dopiero od niedawna, w obrębie apelacji Denominazione di Origine Prosecco Rosé. Różowe włoskie musiaki są z nami natomiast już od dawna, a producenci bardzo dobrych, klasyczny, białych prosecco wypuszczali je po prostu bez tej nazwy na etykiecie – absolutnie nie należy się tych win bać, to pełnowartościowe wina, wzbogacone o dodatkowe aromaty wynikające z metody produkcji.

Prosecco różowe cena


Cena różowego Prosecco zwykle jest taka sama, lub bardzo podobna, ja białej wersji, czyli nie rujnująca budżetu – 50zł starczy nam na porządne, różowe bąble.

Z czym pić wino różowe?


Wina różowe są niezwykle użyteczne gastronomicznie, ponieważ łącząc w sobie cechy win białych i czerwonych potrafią „wstrzelić się” w takie połączenia, gdzie żadne inne wino nie da sobie rady. Dobierając potrawę do wina różowego musimy wziąć też pod uwagę, jak dużo słodyczy nasz trunek zawiera.

Wino różowe wytrawne


Różowe, wytrawne wina, zwłaszcza te lżejsze, odpowiednio schłodzone świetnie sprawdzą się w roli pobudzającego apetyt aperitifu. Dobrze zagrają też tam, gdzie zwykle sprawdzają się lekkie biele – przy sałatkach, warzywnych przekąskach, delikatnych rybach i drobiu. Poważniejsze, cięższe różowe wina udźwigną też nieco cięższe potrawy, jak cielęcinę, stek z tuńczyka, czy zapiekanki z białym mięsem.

Wino różowe półsłodkie


Wina różowe „pół-”, czyli półsłodkie i półwytrawne, są oczywiście bardzo lubianymi trunkami do popijania samodzielnego, ale przy stole też potrafią być użyteczne, zwłaszcza gdy pojawią się delikatnie pikantne potrawy kuchni azjatyckiej lub np. tacos z kurczakiem. Słodsze egzemplarze to świetny kompan do lekkich deserów na bazie owoców leśnych.

Wino różowe słodkie


Najsłodsze wina w kolorze różowym potrzebują najsłodszych kompanów na talerzu, zarezerwujmy je więc pod słodkie ciasta z kremem, czy truskawki posypane dużą ilością cukru i bitą śmietaną.


O temacie łączenia wina z jedzeniem można by rozprawiać godzinami, dlatego mamy dla Was propozycję – połączenie przyjemnego z pożytecznym -  wysłuchania opowieści o tym w domowym zaciszu, z kieliszkiem wina w ręku (a nawet kilkoma!), z naszym niezawodnym prowadzącym Jankiem po drugiej stronie monitora – czyli jednym słowem webinar! "Jak łączyć wino różowe i czerwone z jedzeniem?" już 6 kwietnia o 19:00.

 

Nie ma jak umami

Przez kilka ostatnich dni nie mogłem oderwać się od pizzy, której próbowaliśmy w jeszcze nieotwartym lokalu na Kruczej w Warszawie, i to pewnie nie tylko z powodu świetnego towarzystwa i atmosfery włoskiej biesiady w budowlanych warunkach. Pizza (a ta była w najlepszym wydaniu) to prawdziwa eksplozja umami. Tak, tak, niech tych którzy coś słyszeli o tym smaku, nie zmyli fakt, że odkrył go japoński naukowiec i że Azjaci zjadają go trzykrotnie więcej niż Amerykanie. Jak tłumaczy prof. Paul Breslin zajmujący się badaniem smaków na Uniwersytecie Rutgers w Pensylwanii „Praktycznie wszystko, co tradycyjnie dodaje się do pizzy, jest naturalnie bogate w umami”.

Ci którzy o nim nie słyszeli powinni pilnie tę wiedzę nadrobić, bo smak ten robi międzynarodową karierę, jest go pełno nie tylko w algach morskich, grzybach shitake, czy sosie sojowym, ale również w Parmigiano Reggiano, szynce parmeńskiej, anchovis, krewetkach czy pomidorach. A popularność kuchni japońskiej, azjatyckiej i fusion naturalnie sprawia, że będziemy go mieli coraz więcej w swoich daniach.

Co to jest umami

Samo słowo umami, to połączenie japońskich słów „umai, które oznacza coś pysznego i „mi”, które oznacza esencję.

Na odczuwanie smaku umami składają się trzy składniki – przede wszystkim kwas glutaminowy, ale wzmacniają go dwie inne substancje, których nazwy chemicznej nie chcecie znać (guanozyno-5’-monofosforan i inozynian disodowy). Są o tyle ważne, że podnoszą nawet stukrotnie wyczuwalność tego smaku. Im więcej ich w jedzeniu (najlepiej wspólnie) tym większe wrażenie mięsistości, tłustości, czy jak mówią inni „rosołowatości” dania. Dają poczucie wypełnienia, przedłużają i wzmacniają smak dania.

Umami w jedzeniu

Co ciekawe, procesy typu suszenie, kiszenie, czy dojrzewanie podnoszą obecność smaku umami w jedzeniu kilku a nawet kilkunastokrotnie. Np. świeże pomidory mają średnio od 150 do 250 mg kwasu glutaminowego, a suszone już między 650 a 1140. Młody ser będzie miał go około 150 g, a dojrzały Parmiggiano Reggianonawet 1700 mg. A odczuwanie wzmacnia jeszcze połączenie samego kwasu glutaminowego z dwoma pozostałymi substancjami, które występują w grzybach (szczególnie suszonych shitake) i np. mięsie (np. suszona szynka ma 340 mg), i jak twierdzi cytowany już naukowiec, w przypadku tych trzech substancji 1+1+1 daje osiem. Co wyjaśnia uzależniające właściwości pizzy, połączenia długo redukowanego sosu pomidorowego z mięsem i grzybami (sosy a’la bolognese), czy nawet jajek z boczkiem. A w wersji komercyjnej przede wszystkim chipsów do których dodaje się inozynianu disodowego jako e631.

Jak powstało umami

Warto również wiedzieć, że odkrywca smaku umami, badał go na przykładzie alg morskich (kombu z miejscowości Rausu) a następnie skrystalizował i skomercjalizował (razem z firmą Ajinomoto) do postaci glutaminianu sodu, powszechnie używanego dziś w kuchni azjatyckiej, co z kolei tłumaczy fenomen zupek chińskich (i gotowość młodzieży do jedzenia makaronu z nich na sucho). Z tą wiedzą również fascynacja ramenami, bulionem dashi czy innymi przysmakami kuchni azjatyckiej przestaje dziwić. Smakuje jak u mamy, umami. I tu warto dodać, że jego umiłowanie rzeczywiście wysysamy z mlekiem matki, bo zawiera ono 10 razy więcej kwasu glutaminowego, niż to które pijemy później (czyli niż krowie).

Historia Umami

Od początku XXI wieku, gdy odkryto receptory smaku umami, ostatecznie obalono mity na temat szkodliwości glutaminianu sodu, a pewnie również na fali globalizacji azjatyckiej kuchni - wielu zachodnich kucharzy zaczęło tworzyć dania wykorzystujące efekt przyjemności płynący z umami, np. Adam Fleischman z restauracji w Los Angeles stworzył hamburgera, którego nazywa „umami razy 6”: z wołowiny, grillowanych grzybów shiitake, pieczonych pomidorów, karmelizowanej cebuli, keczupu, parmezanu smażonego w głębokim tłuszczu (cytat za Magazyn Focus), który jest super smaczny.

Tym samym, wcześniej niezauważane lub kojarzone z kuchnia azjatycką umami weszło na stałe do kuchni europejskiej i światowej, co stawia też pytanie o jego wpływ na percepcję wina i łączenie potraw z dominującym umami z winami. Jak podaje Wine and Spirit Education Trust, największa na świecie szkoła winiarska, której kursy odbywają się również w Polsce (sprawdź w zakładce 'Kursy Winiarskie'), umami podbija wytrawność, kwasowość i taniczność wina, za to spłaszcza owocowość i strukturę wina. Czyli partner niełatwy. Teoretycznie najlepsze do umami powinny być aromatyczne i złożone wina białe, najlepiej z lekkim cukrem. I rzeczywiście w praktyce świetnie do wielu dań bogatych w umami, jak choćby owoce morza (tu szczególnie kalmary) świetnie sprawdzają się wina musujące jak Cava czy Szampan, znany japoński sommelier Hisao Morigami sugeruje szampana do klasycznego japońskiego bakłażana w słodkim sosie sojowym, a producent szampanów De Sousa (prestiżowy bo grand cru i biodynamiczny) stworzył nawet szampana o nazwie Umami.

Do połączenia z wybitnie dominującym umami sprawdzają się też aromatyczne Gewurztraminery i Rieslingi, te pierwsze mniej kwasowe i bardzo często lekkopółwytrawne (off-dry) stanowią świetne uzupełnienie również dla często ostrej kuchni azjatyckiej. A rieslingi, tak jak wina musujące sprawdzą się wszędzie, nie tylko dlatego, że są aromatyczne i możemy wybierać z różnego poziomu wytrawności – od zupełnie wytrawnych (bone dry), przez słodsze (feinherb, lieblich) po zupełnie słodkie (jak icewein, czy trockenbeerenauslese). Riesling dla wielu osób będzie atrakcyjny również dlatego, że orzeźwia i odświeża paletę (pobudza ślinianki), co i przy jedzeniu umami, ale szczególnie w połączeniu z innymi smakami daje pole do dalszego cieszenia się jedzeniem.

Gdy umami połączy się z tłuszczem, szczególnie zwierzęcym do gry mogą wejść czerwone wina, a może nawet jeszcze lepiej, często niedoceniane wina różowe. One też czasem mają odrobinę cukru resztkowego, dobrą kwasowość i bardzo delikatne taniny.

Z win czerwonych zawsze bezpieczne będzie niskotaniczne Pinot Noir, Valpolicella czy lekkie wina z Niemiec i Austrii (jak zweigelt, czy blaufrankisch). Ale pamiętajmy też, że do pizzy chętnie sięgamy po toskańskie Chianti, czy inne wina oparte o sangiovese, montepulciano, czy aglianico.

Pizza, czy bogate w umami sery (jak Parmigiano Reggiano, Comte, czy Gorgonzola), ale też suszone czy wędzone mięsa, to nie tylko umami ale również tłuszcz, a ten jak pisaliśmy w artykule o smaku tłustym lubi nie tylko kwasowość (tłuszcze roślinne), ale i taniny (tłuszcze zwierzęce). Więc jeśli mamy sezonowanego steka, tylko lekko wysmażonego (rare) ale z demi glacem (dużo umami), to możemy do tego podać intensywniejsze czerwone wino jak malbec, czy nawet nebbiolo.

Pojawienie się w ustach lekko metalicznego posmaku, wrażenia jakie mamy zagryzając np. wędzonego łososia (dużo umami) koktajlowymi pomidorkami (dużo umami) – nie polecamy, powinno nas ostrzegać, że może wino które dobraliśmy do naszej umami potrawy, nie jest optymalne. Warto próbować i szukać swoich ulubionych połączeń, bo wpływ umami na naszą kuchnię będzie tylko rósł.

Nawet dietetycy przyznają, że zastąpienie soli (chlorek sodu) umami, jest korzystne dla zdrowia.

Chardonnay – winny kosmopolita

„Czy macie jakieś Chardonnay?” zdarzyło się nie raz słyszeć te pytanie sommelierom pod każdą szerokością geograficzną. Tyle, że powiedzieć, że lubi się Chardonnay, to nie powiedzieć nic. Czy chodzi o chłodne, mineralne, ostre jak brzytwa Chablis z północy Francji, czy może miękkie, pełne, maślane Chardonnay z gorącej Kalifornii?  

Wino Chardonnay

Chardonnay (nie "chardonney", pamiętajcie, mimo, że czyta się "szardone") pochodzi z Burgundii, a jego nazwa pochodzi od miasteczka o tej samej nazwie, w dosłownym tłumaczeniu znaczy „ziemia ostów”.  Jest krzyżówką szczepów pinot noir z gouais blanc. Szczep chardonnay to prawdziwy winny kosmopolita, który zadomowił się właściwie wszędzie na świecie. Jest wdzięczny w uprawie, daje różnorodne różnorodne wina, że ciężko wyobrazić sobie, że któreś stworzone z chardonnay wino nie będzie nam odpowiadać, a mimo to przeżywał rynkowe wzloty i upadki. Przyjrzyjmy się temu najlepiej rozpoznawalnemu szczepowi winogron świata. 

Chardonnay to prawdziwy kameleon wśród szczepów. W chłodnym klimacie potrafi dać ostre jak brzytwa wino z wysoką kwasowością, smakiem zielonych jabłek i wyraźną mineralnością, a w ciepłym umie stać się miękkie, krągłe, wręcz tłuste, z aromatami dojrzałych tropikalnych owoców, chętnie łączące się z dębową beczką. Istnieje też całe morze win w stylu pośrednim, co sprawia, że zarówno zdanie „Lubię chardonnay” jak i „Nie lubię chardonnay”, tak często wypowiadane na fali popularności tego szczepu, nie mówi nam właściwie o niczym – pierwsze zbyt mało precyzyjne, drugie pokazuje, że wypowiadający je zbyt szybko zaprzestał poszukiwań. 

 

 

Chardonnay z Australii, Californii, a może Francji?

 

Winorośle Chardonnay możemy znaleźć dosłownie wszędzie. Jako szczep plenny, odporny na choroby, łatwo dostosowujący się do różnych warunków klimatycznych, chętnie jest uprawiany przez winiarzy wszędzie tam, gdzie produkuje się wino (także, oczywiście, w Polsce). Łączny światowy areał jego upraw to ponad 200 000 ha. Największe obszary upraw Chardonnay są w: 

Europa: 

  1. Francja 
  2. Włochy 
  3. Hiszpania 
  4. Mołdawia 
  5. Słowenii 

 

Nowy Świat: 

  1. USA 
  2. Australia 
  3. Chile 
  4. RPA 
  5. Argentyna 

Cena Chardonnay

Chardonnay jest dość różnorodne również pod kątem ceny. Najtańsze mozemy znaleźć w sklepach wielkopowierzchniowych nawet za 20 złoty. Kupujemy jednak wtedy kota w worku. Może się okazać, że takie wino będzie płaskie i nie doświadczymy pełni smaku podczas jego degustacji. Ceny porządnego Chardonnay plasują się w okolicach 30 złotych. Najtańsze dobre Chardonnay naszym zdaniem to Tinello Blanco. Ceny na prawdę dobrego Chardonnay zaczynają się od 40 złotych. Tutaj możemy często spodziewać się, że wino będzie ekologiczne, albo wegańskie. 

Chardonnay jest też bardzo często szczepem, z którego robi się wina musujące. Tutaj płacimy nie tylko za szczep. Szampany charakteryzują się bardzo specyficznymi zasadami, przez które nie każdy producent wina musującego może je nazwać- Champagne. Dlatego ceny tego wina są odpowiednio wyższe. Ceny dobrych szampanów z Chardonnay, takich jak Champagne Semi-Dec Grand Cru  zaczynają się od 180zł. Najdroższy szampan na rynku to Gout de Diamants, który kosztuje 1,2 MLN dolarów. To dopiero szampańska impreza. 

Cava to z kolei wino musujące również często robione z Chardonnay, które jednak nie spełnia tych samych standardów co Champagne. Dlatego jest też Cava jest odpowiednio tańsza. Dobrą Cavę możemy kupić nawet za 60 złotych, jednak na prawdę wyborna Cava Gran Reserva kosztuje 120 złotych.   

Champagne Chardonnay

Chardonnay jest też ważnym składnikiem najważniejszego wina musującego świata – Szampana. Wiele wspaniałych Szampanów, cechujących się długowiecznością i wspaniałymi nutami cytrusów i brioszki to tzw. Blanc de Blancs, czyli Szampany wyprodukowane wyłącznie z białych gron Chardonnay.

 

 

 

Chablis

Szukając Chardonnay z chłodnego klimatu nie sposób nie wspomnieć o Chablis – północnym krańcu Burgundii, oddzielonej od reszty regionu apelacji. Rosnące tam na kimerydowych glebach Chardonnay daje wina z wyraźnie zaznaczoną kwasowością, aromatami jabłek i cytrusów, nutami mineralnymi. Wg wielu jest to najdoskonalsza interpretacja stylu chłodnego Chardonnay.  W przypadku Chablis cena może wahać się od kilkudziesięciu złotych za podstawowe Petit Chablis, do kilkuset za Chablis Grand Cru.

Cote de Beaune

Przesuwając się w dół Burgundii trafiamy do Cote de Beaune, epicentrum doskonałych burgundzkich Chardonnay, z wielkimi apelacjami jak Montrachet czy Mersault. Są to wina bardziej krągłe, bogate, lecz finezyjne jednocześnie. Często poddawane fermentacji malolaktycznej, starzeniu w dębowych beczkach, cechujące się wyjątkową długowiecznością. W przypadku tych chardonnay cena raczej zawsze będzie wysoka lub bardzo wysoka. Win o podobnej charakterystyce, ale przyjaźniejszych portfelowi, szukajcie nieco dalej na południe - w sąsiednim Macon.

Chardonnay z Nowego Świata

Wśród win nowoświatowych największą sławą w ostatnich latach cieszy się Chardonnay z USA, a konkretnie z Californi. Kalifornijskie wina dzięki ciepłemu klimatowi oraz hojnemu używaniu przez amerykańskich winiarzy dębowej beczki są bardziej krągłe, cieliste, o niższej kwasowości od francuskich odpowiedników, z nutami tropikalnych owoców, wanilii i toffi, choć obecnie ten trend nie jest już tak oczywisty i również w gorącej Kalifornii jesteśmy w stanie znaleźć wina bardziej finezyjne. Podobną charakterystykę miewa do zaoferowania w przypadku chardonnay Australia, także w postaci win mieszanych ze szczepów chardonnay colombard.

 

 

 

*ciekawostka – w słynnej Degustacji Paryskiej w 1976r. kalifornijskie Chardonnay z Chateau Montelena w Napa Valley zajęło pierwsze miejsce w śród win białych, wyprzedzając cztery wielkie wina burgundzkie. W tamtych czasach był to niemały szok. 

 

ABC wino –Anything But Chardonnay 

Chardonnay na przestrzeni lat 80-tych i 90-tych przeżywało taką falę popularności, że doczekało się swojego własnego ruchu oporu – ABC – Anything But Chardonnay (Wszystko, byle nie Chardonnay). Konsumenci zmęczeni zalewem rynku przez nowoświatowe wina mocno potraktowane dębową beczką (a także dębowymi wiórami, ponieważ na fali popularności beczkowego stylu wina, zaczęto stosować takie zabiegi obniżające koszt produkcji), zwłaszcza wśród win z niskiej półki cenowej, spopularyzowali tytułową sentencję, zwracającą uwagę na bogactwo alternatyw na winnym rynku, zwłaszcza lokalnych szczepów winogron. Na szczęście rynek szybko zweryfikował trendy i obecnie nawet na dolnych sklepowych półkach jesteśmy w stanie dostać zróżnicowane wina z Chardonnay. 

Do jakiego jedzenia Chardonnay?

 

Chardonnay może być świetnym towarzyszem posiłku, jeśli tylko uświadomimy sobie, jaki jego rodzaj mamy w butelce i odpowiednio dobierzemy go z daniem. 

Chardonnay z chłodnego klimatu – owoce morza, ryby, sałatki ze świeżych warzyw, miękkie sery, ser kozi. 

Chardonnay z ciepłego klimatu, beczkowane – drób, tłuste ryby, potrawy ze śmietanowym sosem, dojrzałe sery. 

 

Zachęcamy do winnej podróży przez wszystkie style Chardonnay – ten szczep potrafi zaskoczyć nawet doświadczonego miłośnika win. Prawdopodobieństwo, że nie uda się znaleźć Chardonnay odpowiadającego Waszym gustom jest naprawdę bardzo małe. A jeśli tak będzie, to ruch „ABC” zyska nowego, świadomego wyznawcę ;-)

Zapytaj o produkt
X Zamknij


Wchodząc na stronę oświadczasz, że masz ukończone 18 lat.

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu mechanizmu cookie w Twojej przeglądarce.